Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


25.09.2018 (19:59)

W ubiegły poniedziałek pojechałam do szpitala, żeby mi wyjęli szwy z tej ręki, bo taki miałam wyznaczony termin wizyty.
Tylko że... szwy wyjęłam sobie sama dwa dni wcześniej!
Ciągnęły mnie już niemiłosiernie i jak przecięłam nożyczkami do robótek jedno przęsełko, to reszta już gładko i bezboleśnie wychodziła. Taki cieniuteńki drucik :)
Bałam się, że mnie opier...tentegują, ale niepotrzebnie. Widocznie społeczeństwo stosuje DIY również w tej dziedzinie.
A swoją drogą - lekarz, który szył moją ranę miałby zapewne wiele do powiedzenia w kwestii robótek ręcznych i mam tu na myśli na przykład dzierganie ażurów z jedwabnej nitki.
Nawiasem mówiąc, powróciłam już do dziergania; również funkcja wyrywania chwastów nie została uszkodzona!


Ostatnio się realizujemy antyklerykalnie. Tydzień temu spektakl Klątwa - opluwany, pikietowany i oprotestowany w całej Polsce. Tym razem oburzeni obywatele wrzucili smrodliwe substancje do słupskiego teatru i spektakl musiał się odbyć w hali sportowej. Publiczność była wprowadzana tylnym wejściem pod obstawą policji, a bilety sprawdzał dyrektor teatru. Byliśmy też przy wejściu poddawani kontroli osobistej, a na początku spektaklu padły liczne ostrzeżenia dotyczące ewentualnych prób zakłócania porządku. W cichszych momentach przedstawienia słychać było zza ścian bogobojne śpiewy cierpliwych protestujących, które paradoksalnie dopełniły tylko przekaz ze sceny.

Dziś pojechaliśmy do kina na Kler - film bardzo dobry i wart obejrzenia. Nie zobaczyłam tu niczego, czego nie wiedziałabym do tej pory na temat polskiego kleru, a w scenariusz wpleciono teksty, które w ostatnim czasie rzeczywiście padały z ust przedstawicieli polskiej sceny politycznej i hierarchii kościelnej. Również pokazane zdarzenia to było to, co każdy z nas już kiedyś widział lub o tym słyszał, z czym się zetknął. Tu po prostu to wszystko zostało zebrane w jednym czasie i miejscu, taki polski kler w pigułce. Sama prawda i nie ma czym się bulwersować.
Bardzo by było dobrze, żeby ten film obejrzeli przede wszystkim katolicy, a może choć do niektórych z nich dotrze wreszcie, kim są ci przewielebni, przed którymi trzeba przyklękać i całować ich po rękach. I na co idą ich, wiernych, pieniądze.
Zwykli ludzie wierzący, religijni i deklarujący przynależność do tego bożego stadka naprawdę nie mają tu czym być obrażeni, zresztą nie o nich tu chodzi.
A dopełnieniem niech będzie ten wywiad Elizy Michalik .

Po kinie pojechaliśmy na tzw. obiad na mieście, ale że Stary nieobyty jest w tej konkurencji, to nie wziął pod uwagę, że kiedy się damy takie jak ja zaprasza na wytworne hamburgery, to trzeba zarezerwować stolik.
Wzięlim więc żarcie na wynos i zjedlim na chacie, ale przynajmniej otworzylim se do tego wino.

Komentuj (5)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów