Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


05.10.2018 (09:44)

Dziś podsumowanie moich dokonań dziewiarskich z bieżącego roku, który co prawda jeszcze się nie skończył, ale zachciało mi się pochwalić.
Od kiedy wróciłam do drutów (od jesieni 2014), widzę jaka jest różnica między dzierganiem niegdysiejszym, a dzisiejszym. Przede wszystkim to dostęp do świetnych włóczek i drutów, bo kiedyś nie było takich cudów.

Wszystkie moje wyroby są ze szlachetnych surowców, żadne tam pseudowełny w rodzaju akrylu. Co ciekawe, w mieście tak dużym jak Słupsk marzeniem ściętej głowy jest znalezienie pasmanterii z porządnymi włóczkami o dobrym składzie, bo wszędzie tylko akryl i akryl i wszystko trzeba kupować w sieci.
A w internecie funkcjonują pasmanterie o przeogromnej ofercie. Można tam kupić wszelkie rodzaje włóczek, posiadające w składzie przede wszystkim różne rodzaje naturalnej wełny - z owiec, alpak, wielbłądów, lam, jaków, królików czy kóz. Ale to nie koniec, bo można też wrzucić na druty len, bambus, bawełnę, jedwab, konopie, modal i wiskozę.
Również w sieci znajduję ciekawe pomysły, wzory i ściegi oraz różne świetne techniki dziewiarskie. Korzystam z zasobów po polsku, angielsku i rosyjsku i jest to naprawdę kopalnia bez dna z opisami, zdjęciami, rysunkami i filmami. Są też świetne tematyczne społeczności internetowe, których członkowie dzielą się doświadczeniami, chcą się uczyć i chcą uczyć innych.

Tam również można poczytać, o co chodzi z tym akrylem - na przykład tu.
Chociaż mam w szafie kilka starych swetrów akrylowych, których wciąż jeszcze nie wyrzuciłam, to nie znoszę sztucznych włókien w odzieży. Nie przeszkadza mi, że ciuch jest używany i z drugiej reki, jeśli jest z dobrego surowca. I tak jak nie jadam sztucznych i wysokoprzetworzonych gotowców, tak nie wyobrażam sobie, żebym się miała ubierać w worek foliowy.

No to jedziemy - styczeń-wrzesień 2018.

Wełniany szal dla Siory

Mitenki

Merynosowa chusta-strzałka

Skarpetki nr 1- dla Starego

Sweterek piernikowy

Lniana bluzka

Skarpetki nr 2 i nr 3 - dla Beaty

Merynosowy komplet dla Siory

Wełniana chusta z mitenkami dla innej Beaty

Skarpetki nr 4 - dla Krzysia

Bawełniana sukienka

Skarpetki nr 5 - dla mnie, do kaloszków

Sweter, bluzka i sukienka są dziergane od góry na drutach z żyłką, w jednym kawałku bez zszywania.
Tylko pięć rzeczy jest moich, resztę porozdawałam.

Komentuj (5)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów