Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


24.11.2018 (10:47)

Trochę mi ziemia zamarzła, co mnie wkurza, bo mam jeszcze plany szpadlowe. Co roku zima u nas nadchodzi w styczniu, no i wtedy to już wiadomo, że nie da się szpadla wbić i koniec, kaplica. Ale teraz to jeszcze trochę za wcześnie.



Kilka dni temu kwitła jeszcze swoim jesiennym kwitnieniem lawenda i nawet pod koniec października udało mi się zrobić piękny bukiecik, który zawiozłam na cmentarz.
Mama lubiła mi pomagać w segregowaniu lawendy i układaniu pędów według długości, choć nie bardzo już dobrze widziała. Umiała jednak długo siedzieć - na ławce, na krześle - a to umiejętność bardzo przy takim zajęciu przydatna. Zresztą kiedy czytała czy rozwiązywała krzyżówki to też zawsze na siedząco.

W ubiegłym tygodniu wysiałam sobie lawendę na nowym kawałku ziemi. Jak wzejdzie na wiosnę, to będę miała krzaczki na dosadzanie nowych rządków. Przygotowałam zagonek, powydłubywałam nasionka ze sterty suszonego ziela, a pozbierałam też i z krzaczków. W tym roku lawenda nie była cięta w czasie kwitnienia, zostawiłam ją i tak sobie kwitła aż przekwitła - no wypisz wymaluj szczęśliwa lawenda, której żadnymi narzędziami gwałtu nie zadano. Zawiązała więc nasionka i teraz można je było obskubać.
Przekopałam sobie ładnie prostokątny zagonek, zagrabiłam z kredowym granulatem, a po wysiewie przykryłam lekką kołderką ze złocistych leszczynowych liści. Granice wyznaczyłam patykami z brzozy i wierzby i powbijałam też trochę patyków pionowo na postrach dla sarenek, żeby mi tam nie łaziły.

Zaangażowałam się też ostatnio we wspólny projekt dziewiarski - razem z kobitkami z grupy na fb robimy narzuty, które będą licytowane na rzecz WOŚP. Mój projekt to narzuta zszywana z pasków i każda z nas robi po jednym lub dwa paski o szerokości ośmiu centymetrów z różnych włóczek tzw. skarpetkowych (czyli wełna z niewielkim dodatkiem poliamidu o odpowiedniej grubości nitki). Paski są robione różnymi ściegami, a na końcu wyślemy je do koordynatorki, która całość zszyje i machnie dookoła jakąś obwódkę.
Nasza narzuta ma być utrzymana w tonacji szaro-buro-zielonkawej i bardzo jetem ciekawa, jak to wyjdzie.

Komentuj (0)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów