Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


04.03.2005 (10:10)

Wczoraj zrobiłam interes mojego życia.

Zamiast kupić synkowi nowy bilet sieciowy, postanowiłam wykorzystać w czwartek i piątek posiadane od dawna dwa bilety pojedyncze, a sieciówkę nabyć od poniedziałku.
- Będzie oszczędnie - ucieszyłam się.

Jednak żeby junior mogł z tych biletów skorzystać, musiałam wymienić je na ulgowe. I tu się okazało, że muszę dopłacić 40 gr, bo to wynika z różnicy cen między biletem normalnym a ulgowym. Dopłaciłam, myśląc: "to nic; i tak jeszcze będzie oszczędnie"

Wsiedliśmy do autobusu, junior skasował swój bilet, a ja schowałam do torebki trzy pozostałe. Kiedy już dojeżdżaliśmy na miejsce, wsiadł pewien starszy pan, podszedł na chwilę do kierowcy, po czym odwrócił się w stronę pasażerów, gorączkowo szukając kogoś, od kogo mógłby kupić bilet. Żal mi się pana zrobiło i zaproponowałam mu dwa ulgowe, a pan radośnie na to przystał, wręczając mi 5 zeta.
A wtedy okazało się, że nie mam drobnych i nie mogę panu wydać reszty, a poza tym, stoimy już na moim przystanku i muszę wysiadać. Wcisnęłam więc panu w dłoń monetę ze słowami:
-Niech pan schowa te 5 złotych, a bilety ma pan ode mnie w prezencie.
Wysiadając, usłyszałam zakłopotany głos: "może kiedyś panią spotkam?"

Ja to mam łeb do robienia oszczędności!

Komentuj (6)

12.03.2005 (20:56)

Mało brakowało, a nie udałby nam się dzisiaj bardzo ważny wyjazd na chwilkę po to i owo. A to dlatego, że nie mogliśmy się wyparkować z parkingu przez jakieś 15 minut, a kiedy już nam się to udało, to okazało się, że staliśmy w czymś na kształt zlodowaciałej wanny. powstałej na skutek ciągłych opadów tego biełego ohydztwa i temperatur raz na plus, raz na minus.

A to i owo, to był miód na przykład. Mojemu Stałemu Dostawcy miód się skończył i mało brakowało, żeby mnie to zmusiło do konsumpcji cukru. Zaszantażowałam tym Stałego Dostawcę no i ściągnął mi miód od Prezesa, a był to, proszę sobie wyobrazić, Prezes Związku Pszczelarskiego, ot co!

I przywieźliśmy przed chwilą do domu takie piękne zakupy. Są to więc: miód, białe wino, bazylia w doniczce, suszone pomidory, czerwona papryka i świeży koper włoski. Będzie jutro dobry obiadek!

Komentuj (5)

18.03.2005 (22:28)

Po ostatnich (i przedostatnich zresztą też) rozmowach z pewną osobą płci poniekąd pokrewnej doszłam do wniosku, ze rozwód może być rzeczą doskonałą, ale tylko wtedy, gdy nie jest przeprowadzony zbyt późno. Zwłaszcza, gdy są dzieci!

I gdy jest kwestia, które z dzieci zapamięta to wszystko na całe życie, a które jest jeszcze na tyle małe, że ma szansę zapomnieć...

Komentuj (4)

23.03.2005 (20:06)

No ładnie się te święta zapowiadają! Najpierw nic nie mogłam kupować, bo nie było pieniędzy. Jak się znalazły pieniądze, to się sp... tfu, zepsuł samochód. Jak już z zakupami stałyśmy do kasy, to się zepsuła kasa. Boję się mysleć, czym to się skończy. Co ja komu zrobiłam?

Komentuj (5)

25.03.2005 (19:38)

Podczas przedświątecznych szaleństw kulinarnych w naszej kuchni Yen stwierdziła, że dziś wszystko jest podobne do kupy. A te refleksje nasunęły jej się podczas siekania suszonych śliwek i degustowania masy karmelowej do mazurków.

Mazurki już gotowe, trzy kajmakowe i jeden nowy, eksperymentalny orzechowo-śliwkowy. Co też to z niego wyszło, się okaże.

Jutro babki drożdżowe i pascha - bakalie posegregowane czekają w woreczkach i miseczkach. I trzeba tylko pilnować, żeby nie powyżerali. A na końcu - mięs pieczenie!

A i jeszcze, zapomniałabym: pies ostrzyżony wiosennie.

I to wszystko - tymi ręcami!

Komentuj (5)

30.03.2005 (08:52)

Przeczytałam w "Charakterach", że kłamstwo jest domeną ludzi inteligentnych, mało tego, że oszustwo prowadzi do doskonalenia intelektu.

O ja debil nieszczęsny, co całe życie uczy swoje dzieci, że kłamstwo - za nic w świecie!

Komentuj (4)

31.03.2005 (08:06)

Bardzo chciałabym pojechać w tym roku na B.

I może nawet mi się uda, ale tylko wtedy, jeśli będzie w B.K. lub w R. Natomiast K. odpada ze względu na odległość, mierzoną w latach świetlnych!

A że teraz właśnie ważą się losy, to czekam z niepokojem, co z tego wyniknie. Trzymam sobie sama za to kciuki.


Komentuj (7)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów