Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


05.03.2007 (19:49)

W sobotę urządzałyśmy z Karolinką wspólne urodziny, łącznie 75-te i odmawiam udzielenia odpowiedzi na pytanie, ile z tego przypada na mnie.
Udział brało 6 grzecznych dziewczynek, w tym jedna z noworodkiem na kolanach. Fajnie było:


A dziś się jakoś schłodziłam. Przyjechałam z pracy, leżę pod kocykiem, piję herbatę za herbatą i zimno mi. W nogi mi zimno. I płakać mi się chce. Niech już przyjdzie ta wiosna, jak słowo honoru.

Jak ja mam jechać taka schłodzona na angielski?

Komentuj (7)

06.03.2007 (18:57)

Wywołana przez Dr Lecter przedstawiam 5 mało znanych faktów z mojego życia:

1. Jestem na starość uzależniona od Internetu i od okularów;
>od Internetu, to normalne raczej w tych czasach, jak sadzę, zwłaszcza wśród czytelników blogów wszelakich; kocham szaleńczo mojego laptopa i nie lubię, kiedy ktoś mi go dotyka!
>od okularów – nie potrafię się bez nich obyć, choć mają niewiele dioptrii, a od dziś nawet jeszcze mniej; sięgam jednak po nie zaraz rano i nie ma takiej możliwości, żebym bez nich wyszła z domu. Sama znam kilka osób, które mają podobną wadę wzroku i nie wpadają w taką histerię, kiedy okulary znikają im gdzieś na chwilę.

2. Kiedy byłam w przedszkolu w pierwszej, najmłodszej grupie zwanej „Maluchy” zsikałam się raz w majtki podczas obiadu, siedząc na krześle. Była wtedy na obiad zupa fasolowa i pod stołem leżało kilka fasolek. Próbowałam sprytnie wykorzystać ten fakt, wmawiając pani, że to zupa się rozlała, czego dowodem są te fasolki. Zostałam jednak zdemaskowana i wezwano Mamę z suchymi majtkami.

3. Nigdy przenigdy nie noszę spodni (jak Paszczak, nie przymierzając), nawet na grzyby jeżdżę w spódnicy.

4. Jestem kombatantem, który 13 maja 1982 roku był ścigany skutecznie przez zomowców i schwytany pod Barbakanem, a następnie osadzony w celi przy Mogilskiej na tzw. czterdzieści osiem. Aż się dziwię, że to nie ja zajmuję teraz miejsce posłanki Szcz.; no ale zapewne nie podobałabym się Jarosławowi…

5. Jako studentka pierwszego roku miałam zaszczyt pić kawę i jeść ciasteczko z Ewą Demarczyk i podawać herbatę Piotrowi Skrzyneckiemu. Przeżyłam to ogromnie. Mieszkałam wtedy u dawnej licealnej koleżanki mojej Mamy i tacy to właśnie goście ją nawiedzali.


Wywołane do składania zeznań:
Elfka
Iskra
Megaira
Meri
Noga


Komentuj (3)

18.03.2007 (21:30)

Dziś to naprawdę spędziłam bardzo pożytecznie dzień, a zwłaszcza popołudnie. Obejrzałam ciurkiem sześć odcinków Prisona, na leżąco, zjadając przy tym byczą porcję lodów czekoladowych z advocatem i migdałami; do reszty (z 200 ml) advocata wrzuciłam pokrajaną w kawałeczki pomarańczę i też zjadłam. A potem narzekam, że jestem otyła.

I głupia. I stara. Ale to już nie od lodów.

A co do Prisona, to mimo obaw, że nie znajdę zrozumienia u wielu osób, napiszę to: owszem wciąga, owszem świetnie się ogląda, trzyma w napięciu i przyprawia o łomotanie serca, ale jest to jednakowoż naiwna kreskówka dla dorosłych. Do pięt nie dorasta mojemu ulubionemu "Sześć stóp pod ziemią", czy "Rodzinie Soprano".
No i nie mówiłam? Jestem za stara.

Buziaki dla Gabi :)

Komentuj (5)

19.03.2007 (22:50)

Możecie się śmiać, ile chcecie, ale zaczęłam dziś na angielskim podręcznik "intermediate". Jestem z tego dumna, jak paw i nie mogę w to uwierzyć!
Spełnia się marzenie całego mojego życia.
No.

Komentuj (6)

22.03.2007 (06:51)

Dziś w radiowej Trójce od rana dzień Jacka Kaczmarskiego.
Tak napisałam, bo może ktoś nie wie...

Komentuj (2)

25.03.2007 (22:47)

Jestem debil. Zepsułam mojego pięknego blogusia. Teraz będę go naprawiać.
No trudno.

Komentuj (7)

27.03.2007 (15:48)

Dziś bardziej niż kiedykolwiek mam ochotę na lody bakaliowe na Szewskiej w Krakowie. Aż mnie ssie...

Komentuj (2)

28.03.2007 (18:39)

Po artystycznym zepsuciu przeze mnie blogusia trwają prace wiosenne, mające na celu przynajmniej przywrócenie stanu poprzedniego. A może nawet coś więcej.
Wczorajszy wieczór przyniósł najwięcej w tej kwestii, dzieki Yen, jak zwykle. Gdyby nie ona, to musiałabym się sama tego wszystkiego nauczyć i wtedy pewnie zostałabym informatykiem. A po co mi to, pfff.

Byłam dziś na solarium, w erze i w pasmanterii - wszystkie trzy załatwione pozytywnie. Chociaż era jakby nie do końca. Aaa i w pracy byłam, ale krótko. No i zakupy zrobiłam niewielkie i obiad ugotowałam i zjadłam go też. A potem na spacerek.

Wiosna szaleje, mogłam więc zacząć sezon łażenia z psem do lasku. Bazie tam wszędzie przecudne i takie różne różniste, że aż nie do wiary. Może jutro parę zdjęć zrobię.


No a to, co pojawiło się właśnie u góry, to jest droga do naszego lasku. Naszego, znaczy: mojego i psiego. To zdjęcie zrobione było w maju 2005, teraz drzewa już są większe.
Zdjęcie zostanie tu na dłużej. Obiecująca kręta ścieżka zaprasza do mojego bloga... (teraz chyba poezję napisałam!)

Komentuj (2)

31.03.2007 (20:58)

Dlaczego nauczycielki muszą tak drzeć ryja?
Spotkałam wczoraj o różnych porach, w różnych miejscach miasta dwie moje koleżanki, z obecnej i z poprzedniej pracy. Obie oczywiście w pełnej dyspozycji głosowej, czy to na przystanku, czy to w autobusie. Wszyscy obecni w pobliżu i nie tylko, słyszą każde słowo, bo one nie mówią, one WYGŁASZAJĄ.
Krępuje mnie to i wkurza, od razu odechciewa mi się rozmowy a zachciewa mi się ucieczki.

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów