Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.04.2007 (20:32)

Niedziela Palmowa.













Komentuj (3)

03.04.2007 (09:14)

Jakoś ostatnio towarzyszy mi poczucie, że wszyscy mają mnie w dupie i nikomu tak naprawdę nie jest potrzebne to, że spalam tyle energii na angażowanie się w to całe życie...

Komentuj (11)

06.04.2007 (10:50)

Jakoś w tym roku jednak spokojniej przed tymi świętami. Główny stres dopadł mnie w poniedziałek, ale to już wiecie.

Dla mnie święta trwają od wczoraj, bo wczoraj przyjechało dziecko, po tak długiej nieobecności. A dziś wstając rano, wykrzyknęła z zachwytem: „Tak dawno już nie miałam piasku w łóżku!”

Wszystko idzie według planu, upieczone są już spody do tortu i mazurków, przygotowane mam podzespoły na paschę, mięsa się pieką, warzywa na sałatkę ugotowane. Ten tort był nieplanowany cokolwiek, ale przepis Asi wyglądał tak obiecująco, że dałam się skusić (z bitą śmietaną i wiśniami w wódce).
Testosterony posprzątały chałupę.

W wolnych chwilach (tak, mam również wolne chwile) oglądam w kuchni na laptopie kolejne odcinki „The Sopranos” – już czwarty sezon. Oglądam i poprawiam napisy, bo znalazłam tylko takie, że pożalsięboże. Niektórzy chyba nie wiedzą, że aby tłumaczyć z języka obcego na ojczysty, nie wystarczy znać tylko ten obcy, doprawdy!

A oto, skąd się bierze piasek w łóżku i dlaczego to takie zachwycające:



Komentuj (3)

16.04.2007 (17:36)

Mam chyba ostatnio niemoc twórczą, albo jakąś depresję blogową. Cokolwiek miałabym ochotę napisać, wydaje mi się albo zbyt głupie, albo zbyt intymne.
Co mam robić, Droga Redakcjo?

Komentuj (12)

18.04.2007 (06:56)

Wiesz, Lecter, ja nie bardzo mam jakieś ciekawe przepisy, bo ja jestem zwierzę kulinarne, wpadam do kuchni i TWORZĘ. A z przepisów, to mam głównie na słodkości różne, bo te nie są moją specjalnością i muszę się wspomagać, podczas ich produkcji.
Polecam natomiast w ciemno mlekówkę Nogi, którą na upartego można ulokowac w kategorii "słodkości"

Słodzone kakaowe mleko skondensowane w puszce gotować 4h. Przestudzić puszkę, otworzyć, a potem bardzo powoli dodawać wódki i mieszać. Proporcje wypróbowane: 2:1 dla mleka (puszka na ćwiartkę wódki).
Zalecane 1:1.

Najlepszy efekt daje mieszanie jeszcze ciepłego mleka (z próbowaniem, oczywiście).
I dobrze jest ugotować kilka puszek naraz i trzymać je potem w szafeczce. W razie nagłej potrzeby - jak znalazł!

Nie, nie jestem alkoholiczkom :)

Komentuj (7)

23.04.2007 (22:42)

-Mamusiu, mamusiu! – woła za mną mój syneczek (14 lat, 176 cm wzrostu, rozmiar butów 46), kiedy wychodzę wieczorem z jego pokoju. Wracam więc.

-Mamusiu, opowiedz mi o swoim domu rodzinnym, w którym się wychowałaś – zawodzi dziecko.

Oczy mi z orbit wychodzą ze zdziwienia i mówię:
-Opowiem ci chętnie, dziecko, ale może nie teraz, bo już bym chciała iść spać, zmęczona jestem.

Ale słyszę dalej:
-Mamusiu, opowiedz mi o tym waszym domu, jak tam było i jakie tam drzwi mieliście, bo może tam kotary tylko wisiały, skoro ty drzwi nie zamykasz, wychodząc z mojego pokoju!

Komentuj (5)

26.04.2007 (13:00)

Palming. Pocieramy dłonie o siebie, aż staną się cieplejsze, potem stulamy je w „miseczkę”. Następnie zasłaniamy nimi otwarte oczy (nie zakrywając nosa), tak, by odciąć dopływ światła. Nie przyciskamy dłoni do gałek ocznych. Wyobrażamy sobie, że wpatrujemy się w głęboki mrok, oddychamy spokojnie i naturalnie. Gdy przed oczami będziemy mieli tylko czerń, przerywamy zabieg. Optymalny czas trwania palmingu to co najmniej 3 minuty.

Rozciąganie mięśni. Wyobrażamy sobie, że po naszych rzęsach spacerują sobie dwa żuczki. Poruszamy oczami koliście, jak gdybyśmy śledzili ruchy żuczków. Ćwiczenie powtarzamy co kilka godzin.

Wzmacnianie mięśni. Przysuwamy zadrukowaną stronę jak najbliżej oczu, ale cały czas musimy widzieć wyraźnie tekst. Potem spoglądamy na przedmiot znajdujący się w odległości co najmniej 3 metrów. Na zmianę wpatrujemy się w tekst i odległy punkt – jak gdybyśmy operowali obiektywem o zmiennej ogniskowej. Ćwiczymy codziennie przez 5 minut.

Ćwiczenie mięśni wokół oka. Trzymamy w ręce ołówek, oddalony o 25 cm od nosa. Powoli zbliżamy ołówek aż do chwili, gdy będziemy widzieć go podwójnie. Wyobrażamy sobie, że przed oczami mamy szachownicę z sześciu pól i przesuwamy ołówek kolejno na każde pole . Nie poruszamy głową, podążamy wzrokiem za ołówkiem.

Ćwiczenie mięśni. Spoglądamy na odległą ścianę i wyobrażamy sobie, że piszemy coś na niej oczami, nie poruszając głową. Im większe litery, tym lepszy skutek.

Masaż. Zamykamy oczy i lekko masujemy kolistymi ruchami oczodoły przez minutę lub dwie. Następnie delikatnie przyciskamy zamknięte powieki trzema palcami i trzymamy je w tej pozycji przez 1-2 sekundy, potem palce odsuwamy. Powtarzamy 5 razy.


To oczywiście dla uzaleznionych od komputera. Na pewno nie tylko ja skorzystam. A czuję, że już pora.

Komentuj (2)

29.04.2007 (23:24)

Dziś był dzień bardzo aktywny. Rano po śniadaniu szybko ponastawiałam to, co się dało do obiadu i wyruszyliśmy samochodem, a za kierownicą świeżo upieczona kierowniczka.



Dzieci zostały u koników (wraz z samochodem), a my, stare małżeństwo z psem, ruszyliśmy do domu drogą okrężną przez pola i lasy. Zrobiliśmy z osiem kilometrów, a może i więcej. Kiedy dotarliśmy do domu, myślałam, że padnę i zasnę natychmiast. Jednak zerwałam się zaraz do pionu, żeby obserwować moje dzieci jadące ode wsi samochodem i to, jak Agusia pięknie parkuje, równiutko, od linijki, poprawiając do znudzenia ustawienie samochodu, chociaż już dawno było dobrze.

Po obiedzie leżakowałam (+ dwa odcinki "Przystanku Alaska"), a potem rzuciłam się do pieczenia ciasteczek orzechowych. Wyszły całkiem, całkiem, a zwłaszcza jedno specjalne ciasteczko okolicznościowe. Może jutro zrobimy mu zdjęcie.

A potem poprawiałam napisy do "The Sopranos", bo nie znoszę, kiedy zdanie na końcu nie ma kropki, a "kurwa", jako słowo wwiedzione nie jest oddzielona z obu stron przecinkami!


Popołudniowy smsik z Dobczyc. Zatęskniłam za Krapkami.

Komentuj (3)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów