Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.04.2009 (18:52)

Skoro dałam sowie na imię Felicja, to wiadomo, czyja to jest sowa. No!
(link do Felicji po lewej stronie na dole).
Podobno sowy są głupie jak but, durniejsze nawet od gołębi. Ale mam to w dupie.

A tak wygląda Felicja, kiedy wraca z nocnych łowów i spada z góry do gniazda:



Komentuj (1)

02.04.2009 (19:54)

Dziś w mojej komisji na sprawdzianie dla klas szóstych miałam zaszczyt (?) gościć obserwatora z kuratorium i mimo, że dzieci w grupie miałam tyle, co węzłów na sznurze od szubienicy, to wszystko poszło dobrze. Nikt nie dostał ataku śmiechu ani płaczu, jeden tylko wycierał nos ręką, a potem rękę w spodnie, ale został poratowany chusteczką i nie było to niezgodne z procedurami i instrukcją OKE...

Przez tę oczekiwaną wizytację budziłam się dziś w nocy ze sto razy, bo bałam się, że zaśpię albo że o czymś dziś zapomnę, albo że bachory coś wykombinują i moja kariera w zawodzie legnie w gruzach.

No i wstałam o 5.30. Tak że jestem trochę nie teges, a tu na angielski trzeba jechać i jeszcze wykazywać się przez 90 minut obecnością mózgu w tej skorupie za oczami.


Dziś byłam podłom matkom i wysłałam chorego syna samego do pediatry, bo w tym czasie musiałam iść z psem do weterynarza; a przecież pies sam do weterynarza nie pójdzie i to nie dlatego, że nie ma jeszcze szesnastu lat!

Komentuj (0)

04.04.2009 (21:46)

Dziś w gnieździe zamieszanie, chyba się zaczęło!
Mam wrażenie, że musi tam pod Felicją być już chociaż jedno dziecko, bo dźwięki dochodzą z dziupli przedziwne i zupełnie inne, niż do tej pory.
Przeprowadziłam wczoraj dogłębne badania i wyszło mi z nich, że Felicja jest puszczykiem. Wszystko się zgadza - ubarwienie, prosto ścięty koniec ogona, kształt szlary i odgłosy, wydawane przez Felicję i jej męża. No i to gniazdo w głębokiej dziupli.
W takim razie będzie tak: "pisklętami opiekują się oboje rodzice przez 35 dni na gnieździe..."
Ale czad!

Tymczasem szyję sobie spódnicę ze sztruksu, a na uszach mam słuchawki podłączone do Felicji i podkręcone na maksa i jak tylko coś zaszurgocze, to od razu podglądam. Czekam aż poleci zrobić kupę, wtedy wreszcie będę mogła zgromadzić materiał dowodowy.

Moja rodzina chyba zaczyna się naradzać, czy nie zawlec mnie do psychiatry.

Komentuj (5)

05.04.2009 (20:37)

Najświeższe wiadomości - 3 małe jasne puszaczki już się wydostały ze skorupek, siedzą przytulone i ogrzewają czwarte jajko, kiedy Felicja opuszcza gniazdo. Naczekałam się, ale warto było.

A to czarne, to zapasowa zdechła mysz. Chwilę po zrobieniu zdjęcia Felicja wróciła, a wkrótce tatuś przyniósł drugą mysz do spiżarni.





Jestem Tropicielem Żywej Przyrody.

Komentuj (1)

08.04.2009 (16:10)

Chce mi się robić w polu, ach, jak mi się chce! Żeby tak mieć kawałek pola...

Parę dni temu posiałam w kamionkowej miseczce owies na świąteczny stół i mam już całkiem ładną łączkę dla baranka.
Dziś kupiłam bratki na balkon. Czekam teraz na osiłka, żeby wrócił ze szkoły i skoczył po worek ziemi.
Gdyż starego pokręciło i ma zepsutą szyję i jak jedziemy samochodem to do mnie mówi: "zobacz, czy tam z prawej coś nie jedzie (albo z lewej)" i wielka wtedy na mnie spoczywa odpowiedzialność i czuję się prawie tak, jakbym się znów uczyła jeździć samochodem.

I błagam o jakieś ochłodzenie choć na cztery dni, bo się nie mieszczę w lodówce; gar kamienny z peklowanym mięsem się tam rozpanoszył, bo na balkonie za ciepło.
Pod tym względem Boże Narodzenie jest bardziej poręczne.

A jutro będę przefarbowywać włosy na kolor, który mi wyrasta z głowy, bo jakoś mi się nie chce być rudą na razie.

Komentuj (3)

09.04.2009 (19:15)

Wielkanoc za pasem a u Felicji w gnieździe syf z malarią i zwiększone zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne.
Byś, Felicja, posprzątała te wszystkie zdechłe truchła, co ci się tam poniewierają! Niemowlęta w domu, a tu takie padło wszędzie po kątach; jeżeli okrągła dziupla ma kąty...

Chociaż czytałam, że to zwiastuje dobrobyt i że wszystkie dzieci uda się wykarmić.

A mój stary mówi: "nie martw się, jak zaczną śmierdzieć, to ona je powyrzuca".



Komentuj (1)

13.04.2009 (13:04)

W niedzielę wielkanocną udało się pojechać do lasu, popatrzeć, powdychać, poleżeć na ściółce...



Komentuj (3)

15.04.2009 (19:47)

Trzeba szybko zjeść te resztki, co zostały ze świąt, żeby już wreszcie można było przestać tak żreć.
Bo przecież nie wyrzucę takiego żarcia!

Myślę, że do piątku się z tym uporamy. A potem jakaś dieta oczyszczająca, soczki-herbatki, bo nie wydolę.
Czuję się, jak wielki rozepchany żołądek na dwóch nogach. Ale dowiedziałam się, dlaczego: bo wódki nie piłam. Wódka by sobie z tym wszystkim poradziła. Ależ ja jestem głupia!

Nurtuje mnie pytanie, czy jakbym się teraz napiła samej wódki, to też pomoże, czy już za późno...


A poza tym - wróżki z Łodzi są do dupy!

Komentuj (7)

20.04.2009 (19:14)

Syn pisze w tym tygodniu testy gimnazjalne. Przygotowania w toku:



Komentuj (3)

21.04.2009 (22:51)

Dziś byłam na chwilkę w szpitalu, żeby mi pan doktor powstrzykiwał coś do tych drobniejszych żył, co się ich wyszarpać z nogi nie dało i teraz trzeba je od środka podejść.

Wstrzykiwał i wstrzykiwał i zachodził mnie z prawa i z lewa i mówił wyraz "cholera" wielokrotnie (bo naczynia pękały), a ja zaparłam się ręką o ścianę, bo kozetka się z lekka gibała i bałam się, że się doktorowi mojemu przystojnemu strzykawka omsknie.
Na koniec obandażował mi nogę dwoma wielkim bandażami elastycznymi, opierając sobie moją stopę na klacie, co nawet, hmm... nie powiem, dość interesujące było.

Potem puścił mnie luzem i drugi raz tego dnia poszłam do pracy pieszo, bo po tych zastrzykach trzeba chodzić przynajmniej pół godziny. Jestem więc dziś wybiegana, można powiedzieć.

A wieczorem poszłam z synkiem na filmy o Tybecie w ramach Watch Docs, żeby go odstresować przed tymi jutrzejszymi testami. Jeden film był długi i ciekawy i można się było nazachwycać Dalajlamą, drugi dla równowagi trochę nudny, ale za to krótki. Na trzeci już nie zostaliśmy, ale ponieważ był średnio długi, to sądzę też, że średnio ciekawy, więc przeżyję.

To jest dla mnie pracowity i stresujący tydzień, ale jakoś pozytywnie go odbieram, pewnie też i z powodu babskiej wódki w sobotę wieczorem...


Dzieci Felicji są już takie duże; coraz częściej zostają same w gnieździe i coraz więcej miejsca w nim zajmują. Kotłują się, przelewają, ale wszystkie razem, jakby były ze sobą zrośnięte. Umieją też już wydawać te swoje puszczykowate sycząco-skrzeczące odgłosy.



Komentuj (0)

23.04.2009 (16:28)

Uzależnienie od komputerów to prawdziwa plaga dzisiejszych czasów:



Komentuj (4)

26.04.2009 (21:20)

Puszczyki rosną w oczach, kłębią się, kotłują, dyskutują i przynajmniej jeden z nich ma ADHD.





Komentuj (0)

28.04.2009 (21:02)

Młody powiedział dziś, że jest obecnie zadowolony ze swojego życia, a to dlatego, że dwa razy dziennie bierze prysznic, dwa razy w tygodniu chodzi na parkour, codziennie robi pompki i opala się na dachu garaży. Jak wróciłam wieczorem do domu, zastałam na podłodze w przedpokoju kartkę, że poszedł biegać. Nie wiem, czy to też będzie codzienne.

Poza tym w kuchni poprawia mi pokrywkę na patelni i mówi, że jak ona leży nierówno, to go to rozstraja. No a dwa płyny E do płukania, stojące na blacie obok butelki z mlekiem po wypakowaniu zakupów, działają na niego kojąco, bo są tak porządnie ustawione jedna za drugą i widać na trzech etykietach następujące po sobie litery: "M E E".
Wnoszę z tego, że odczuwa potrzebę rytuału i rutyny.

Ludzie, czy to tak po testach gimnazjalnych się dziecku z mózgiem robi? I czy to minie, czy się pogłębi?

I ciekawe, że cotygodniowe sprzątanie schodów z trudem udaje mu się włączyć do obrzędów rytualnych...

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów