Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


03.04.2010 (21:00)

U progu świąt zostałam pozbawiona narzędzi do komunikowania się ze światem. Otóż mam nowy telefon, mam też nową pocztę internetową. Trwa żmudne przeorganizowywanie się ze starych narzędzi na nowe, nie mogę więc szybko i sprawnie powysyłać życzeń świątecznych.
A nawet popełniłam do dalszego kolegi z pracy smsa z życzeniami i naszym nowym adresem na wsi, oczywiście przez pomyłkę. To się chłopak musiał zdziwić.

Ostatnie święta w mieście jakoś mnie mało emocjonują, bardziej przeżywam, czy wschodzą równo pomidory w doniczce.
Mięs w tym roku nie peklowałam, tylko upiekłam takie, na szaro. Pascha mi wyszła za mokra, chyba za szybko wyłączyłam gar z mlekiem; zapowiedziałam już rodzinie, że jak do rana nie odcieknie wystarczająco, to będziemy ją pić z pucharków. Żadnych protestów nie było.

Wczorajsza wizyta w naszym gospodarstwie miała na celu zapoznanie dziedziczki z włościami, bo jeszcze nie widziała. Pani S. znów nam wszystko poopowiadała, gdzie co rośnie już, a gdzie wyrośnie wkrótce, co wczesne, a co późne...
Cudnie tam już teraz, kwitną przebiśniegi, wszędzie wyłażą z ziemi różne zielska i kogut drze mordę. Nie wiemy jeszcze, czy go zatrzymamy, czy nie; zależy, czy będzie chciał współpracować...

Wesołych Świąt!














(2068)

Komentuj (2)

04.04.2010 (16:55)

Ja się z tych świat wypisuję. Zjadłam śniadanie wielkanocne a potem ciasto i efekt jest taki, że cały dzień czuję się, jakbym się składała z samego wielkiego ogromnego brzucha, który chlebocze się we mnie na prawo i lewo i w górę i w dół.
Nie pomógł nawet długi spacer z psem.
Myślę, że to jest efekt mojej diety rozdzielnej i że odzwyczaiłam się już od takiego jedzenia wszystkiego razem.
Wkurza mnie to i nie pozwala mi się cieszyć tym, że takie smaczne mięska upiekłam i ciasta prawie udane (mazurki mają udaną formę, a pascha treść; babki za to są udane zarówno merytorycznie jak i formalnie). Chyba nie będę już robić więcej tych mazurków z masą kaimakową - są obrzydliwie słodkie.

Młoda pakuje zawartość swoich szaf i komód do przeprowadzki. Segregowanie odpadów ma na wysokim poziomie organizacji. Gorzej z kwalifikacją tych wszystkich elementów majątku ruchomego - zbyt mało trafia do odpadów, moim zdaniem.

Oto nasze ostatnie w tym mieszkaniu święta - ze stertami posegregowanych odpadów jako scenografią całości.


A, no i okazuje się, że mój laptop nie ma bluetootha a mój nowy telefon nie ma kabla, więc nie mogą ze sobą współpracować, chociaż obydwa są od tego samego producenta. To oburzające.

Komentuj (1)

06.04.2010 (13:11)

Chyba nie lubię rzeczy i zjawisk nieodwracalnych. Jakiś strach mnie ogarnia, że to na serio i że nie ma odwrotu.
Kiedy Młoda wyjeżdżała, zamieniłam się w mokrą plamę, że to tak ostatni raz z tego mieszkania... Bo chyba ostatni.

Posprzątałam poświąteczne pozostałości, pozamrażałam, co się nie zjadło, teraz powinnam zacząć wyrzucać, zanim się zacznę pakować. To mnie nie ominie, trzeba wreszcie raz to zrobić – te sterty nieużywanych ciuchów, różnych „przydasiów”, jak i książek niestety (ale do tego mam uprawnienia i to się wtedy nazywa „selekcja księgozbioru”).

Powinnam się też uczyć angielskiego i nawet trochę się uczę, skoro wpłaciłam już kasę i mam zamiar zmierzyć się w czerwcu z certyfikatem językowym.

W nocy przez jakąś godzinę nie spałam i straszyły mnie wtedy różne strachy i zmory związane z wyjazdem Młodej, z przeprowadzką, z remontem i z tym czy przecinki są w defining, czy w non-defining clauses. Swój udział ma tu też coraz większy strach przed nieodwracalną ingerencją stomatologa w moją paszczę, która ma nastąpić 13 kwietnia i im bliżej, tym większa panika mnie ogarnia, bo to też z gatunku rzeczy nieodwracalnych.

Trochę za dużo tego wszystkiego zbiega się w jednym czasie i miejscu.
(2128)

Komentuj (6)

11.04.2010 (22:14)

Sprawa katyńsko-smoleńska jest na tyle nieprawdopodobna, że czuję się wkręcana w tandetny komiks. Nie cierpię komiksów.
A Chopin i klimaty chopinopodobne w Trójce dołują mnie totalnie i mam nadzieję, że zaczną to czymś rozrzedzać w trakcie tego tygodnia, bo jak nie, to powieszę się na najbliższym drzewie. I jestem wdzięczna Młodemu za metalowe rytmy, dochodzące z jego pokoju.
No i znów staliśmy się największym męczennikiem wszystkich narodów.

Dziś Stary robił ewakuację swojej szafy, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że 24 kwietnia dostaniemy klucze do naszego domu i będzie musiał się wyprowadzić jako pierwszy. Zamieszka już tam od razu z tymi kurami, które przecież codziennie trzeba otwierać na dzień, zamykać na noc, karmić, poić i pozbawiać jajek.

Mam nadzieję, że zdążę w kwietniu posadzić bób; przeczytałam dziś, że bób się sadzi w kwietniu, no to muszę jakoś zdążyć i w dodatku wstrzelić się w dni korzystne z punktu widzenia kalendarza biodynamicznego.
Posiane w marcu pomidory porozsadzałam już w tym tygodniu i mam ich 60, wszystkie się przyjęły. Wynoszę je na balkon na popołudniowe słońce i wnoszę do pokoju na noc. Rosną, pachną, a ja robię im zdjęcia.

Mamy miesiąc na remont pierwszej potrzeby w naszym domu. Przez cały maj będę jeszcze z Młodym mieszkać tu, gdzie dotychczas, powolutku się pakować, a Stary będzie przewoził po trochu cały ten nasz dobytek.
Na koniec jeszcze meble i witaj, życie na wsi!

Stanę się "ludnością, dojeżdżającą do pracy w mieście z terenów wiejskich".
(2248)

Komentuj (1)

13.04.2010 (21:38)

COOO??? WAWEL???
O, przepraszam, ja chyba śnię!

To niesmaczne.

Komentuj (0)

14.04.2010 (06:44)

Miałam zamiar uczcić w sobie tę żałobę, naprawdę. Ubieram się do pracy w stonowane kolory, no bo wiadomo, szkoła, przykład dzieciom, itepe i wzruszył mnie Młody, który sam z siebie ubrał się w poniedziałek do szkoły na czarno.
I słucham tej Trójki, chociaż to, co oni odpieprzają w tym tygodniu to jest naprawdę przegięcie; no ale przecież pisiory u steru...

Ale teraz nie mogę się skupić na myśleniu o czymś innym, niż ten Wawel i taka refleksja mi się tłucze po głowie, dlaczego ludzie, którzy idą do wielkiej polityki nie są zobowiązani przejść badań psychiatrycznych. Zresztą tak samo z posiadaniem dzieci – każdy może mieć dzieci, nie trzeba na to żadnych zezwoleń, dyplomów ani certyfikatów; więc robią te dzieci, a potem ich nie wychowują, tylko dają im jedzenie z fastfoodów, ciuchy z metkami i dużo drogich zajęć pozalekcyjnych i myślą, że to już wystarczy, żeby wychować człowieka.

Więc martwi mnie teraz, że kłębią się we mnie złe emocje i trudniej mi w tej sytuacji przetrwać w skupieniu ten tydzień i skoncentrować się na tragedii tych wszystkich osieroconych rodzin i przyjaciół, bo jacyś kretyni wygenerowali taki chory pomysł.

Komentuj (5)

15.04.2010 (10:34)

Zrobiliśmy ze Starym na odwrocie paragonu sklepowego roboczą listę, z zagadnieniami: „do zrobienia od razu – ekipa”, „do zrobienia od razu – my”, „do zrobienia nie od razu”, „do kupienia” i coś tam jeszcze, czego nie pamiętam.
Dramatyczne szczegóły listy nastąpią...

Tymczasem moje pomidory z pestek własnoręcznie pozyskanych rosną pięknie, codziennie wynoszę je po południu na balkon, żeby mogły wykąpać się w słońcu, a na noc wnoszę z powrotem do pokoju. No i robię im zdjęcia co kilka dni.

Klucze od domu dostajemy 30 kwietnia, a jutro Stary jedzie z panią S. do zakładu energetycznego przepisać na nasze nazwisko umowę na dostawę elektryczności.
C.d.n.
(2308)

Komentuj (3)

23.04.2010 (18:51)

Kuchnię urządzimy w obecnym trzydziestometrowym pokoju z dwoma oknami na wejście na posesję; będzie to kuchnia i jadalnia jednocześnie. Na podłodze w części kuchennej będą płytki, w jadalnianej deski drewniane. Do tego pomieszczenia będzie się wchodzić z sieni (od strony kuchni), z części jadalnianej będziemy zaś przechodzić do sypialni.
Różnica polega na tym, że pierwsze wejście będzie dostępne dla wszystkich, a to drugie tylko dla niektórych...

Szafki kuchenne wypełnią ciemny kąt, dlatego płytki na ścianach i blatach będą jasne. Wybraliśmy też jasną wersję piekarnika. Okap nad piekarnikiem i płytą gazową zrobimy sami i wytynkujemy tynkiem glinianym; tym samym tynkiem będą wykończone ściany w kuchni i jadalni.

Ścianki szafek będą wymurowane z cegieł, fronty drewniane (kolor - jakiś orzech, czy coś takiego).

Stół do jadalni, stary, po naszych dziadkach (a pewnie jeszcze i po Niemcach) obiecała dać mi siora; musimy do niego dokupić krzesła.

Koronki do firanek, które będą wisiały w tym pomieszczeniu w dwóch dużych oknach, czekają już wyszydełkowane; w lumpie dokupię do nich jakiś materiał ecru i coś pokombinuję.


I pozostałe obrazki.

Płytki podłogowe:


Płytki ścienne i blatowe:


Piekarnik:


Płyta gazowa:


Zlewozmywak o wdzięcznej nazwie „komora gospodarcza”:


Zmywarka będzie nie wiadomo jaka, zaimprowizujemy coś; wstawimy tam też naszą starą lodówkę, bo jest ok, chociaż z pewnością wkrótce okaże się za mała...

Całość, wypicowana przez Starego w programie graficznym wygląda tak:






Państwo S. przejęli dziś w użytkowanie swoje nowe mieszkanie, mają teraz tydzień na przeprowadzkę i przekazanie nam domu.
Muszę się czym prędzej zameldować, bo przyszło do mnie awizo na nowy adres i przecież nie wydadzą mi na poczcie poleconego, jak mieszkam pod innym adresem. Madonna Santa! Komu ja podawałam ten nowy adres? Nie mogę sobie przypomnieć, chociaż mi się tłucze po głowie, że miałam taką myśl: „a co tam, przecież zanim coś przyślą, to już będziemy tam robić ten remont”.
(2548)

Komentuj (5)

28.04.2010 (19:44)

Najpierw komiks o moich pomidorach. Brakuje co prawda zdjęcia pierwszego, jak wydłubuję te nasionka z pomidorów, ale trudno.

31 marca


3 kwietnia


8 kwietnia


11 kwietnia


14 kwietnia


24 kwietnia


28 kwietnia


Po poddaniu się testowi, mającemu określić moje dominujące typy inteligencji, dowiedziałam się dziś, że mam znaczny niedobór inteligencji ruchowej, co by mogło oznaczać, że jestem sparaliżowana albo że całą dobę tylko leżę. Karolina powiedziała, że w takim razie już mnie widzi, jak lecę rano z tej wsi na autobus.
Aby rozwinąć niedorozwiniętą inteligencję ruchową powinnam: uczyć się chodząc, tańcząc, zamieniając się w aktora i odgrywając materiał nauczania; powinnam zmieniać pozycje i organizować sobie częste przerwy, powtarzać materiał podczas zajęć domowych, spacerów, pływania. Mam układać klocki, zająć się robótkami ręcznymi (!!!), uczyć się klaszcząc, pstrykając palcami, chodząc, skacząc i wspinając się.
Matkobosko.

A dobra wiadomość jest taka, że najsilniej mam rozwiniętą inteligencję językową i to bez pstrykania palcami.

Jutro i pojutrze próbne FCE.
W piątek klucze.
W sobotę impreza Młodego.
A do tego pełnia...
(2608)

Komentuj (2)

30.04.2010 (20:34)

Jestem po próbnym FCE. Rok temu uciekłam ze speakingu. W tym roku zdałam speaking. Resztę mam w dupie, reszty się nie bałam. Jak nie zdałam reszty, to się douczę. Mówić się nie douczę - albo się mówi, albo się nie mówi.
Ja uważam, że nie mówię, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to z powodu wieku.
Ale usłyszałam też od kogoś, że to z powodu dumy. A z dumą trzeba pracować.

Dzisiejszy dzień mnie przerósł letko. Rano pomyliłam się o godzinę i to w tę stronę, że o godzinę za wcześnie stałam w butach w przedpokoju, gotowa do wyjścia.
Kredytu transza druga wpłynęła na konto.
Próbne FCE za mną (mówiłam już? zdałam speaking!!!).
Syn nie ma już łóżka w pokoju - wywieziono na wieś. Brzózkę z balkonu też. Dziś Stary ostatni raz śpi w tym mieszkaniu. Hmmm...
Jutro przekazanie kluczy o godzinie dwunastej.
Kiszki, kiełbasy, chleby, napoje, chipsy, kubki, tacki urodzinowe - kupione.
Jutro z rana piekę dwie blachy ciasta drożdżowego ze śliwkami i z kruszonką.

Piecze się kurczak, śmierdzi czosnek.
Piję wutke.
Należy mi się.
(2668)

Komentuj (0)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów