Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.05.2007 (17:23)

Przeniosłabym się kiedyś chętnie do Doliny Muminków. Często mi to przychodzi do głowy i od lat wydaje mi się, że świetnie bym się tam czuła. Gospodarze z okazji mojego przybycia wstawiliby kolejne łóżko na poddasze i kolejną deskę do stołu w jadalni. Mogłabym czasami zastępować w kuchni Mamusię Muminka i miałabym zawsze przy sobie nieodłączną torebkę.

Powiedziałam dziś do Agi, że udam się kiedyś wreszcie do tej Doliny Muminków, a ona na to: "ale po jakich substancjach?". A więc tak sobie myślę, że mogłabym spróbować po absyncie; jadę dziś do Pragi i zamierzam nabyć ten trunek i wypróbować jego działanie. Istnieje możliwość, że ogarnie mnie przypływ talentów artystycznych i do żadnej Doliny nie wyruszę, tylko zostanę przy tych sztalugach.

Wyjeżdżam wieczorem na pięć dni, rodzina ode mnie odpocznie. Nikt im nie będzie ciągle o wszystkim przypominał, będą mogli jeść z brudnych talerzy i w ogóle nie wynosić ich do kuchni, nie będzie trzeba zamiatać, odkurzać, a nawet jak o wszystkim pozapominają, to jestem przekonana, że końca świata i tak nie będzie.


Uwaga, potrzebuję pomocy. Czy ktoś z Was mógłby (lub zna kogoś, kto mógłby) określić typ psychologiczny kobiety, która nie lubi żółtego koloru? Jaka to osoba? Co jej się spodoba, a czego nie znosi? Czyli: co zrobić, żeby jej zrobić dobrze?

Komentuj (8)

10.05.2007 (22:26)

No byłam w Pradze.
Z rzeczy jadalnych przywiozłam rum, bo pseudoabsynt, który zakupiłam, porównywany jest podobno do płynu do mycia okien. No ale ma 55 % alkoholu, więc spróbujemy wykorzystać go jako podłoże, że tak powiem, do luźnych wariacji na temat. Czeski rum natomiast, chociaż robi się go z cukru buraczanego a nie trzcinowego (jest to więc również pseudorum) jest pachnący i wesoło się go spożywa.

Jutro przyjeżdża do mnie Iskra i wszyscy mi zazdrośćcie. Muszę więc szybko po pracy zrobić zakupy i potem biegiem do domu witać gościa. Mąż mi obiecał, że zrobi w domu sprzątanie świata - bo ja już nie zdążę. Wcześniej posprzątać nie mogłam, bo u mnie w domu sprzątanie wystarcza na krótko i trzeba się do niego zabierać w ostatniej chwili.

Przede mną zakrapiane babskie pogaduchy. Mmmmm... uwielbiam...

Komentuj (4)

14.05.2007 (19:47)

W tym roku dachowe osrańce na okienku mojej klatki schodowej były bardziej cierpliwe, niż rok temu:



Komentuj (7)

16.05.2007 (21:27)

Dziś dwa razy byłam asertywna.

Wysłuchałam spokojnie argumentów mojej koleżanki, a potem powiedziałam: "świetnie cię rozumiem, ale moje stanowisko jest odmienne". Nie było to proste, bo ona uważa, że moje stanowisko powinno być takie samo. I spodziewała się, że jej będę przytakiwać.

Cholera, zapomniałam, jaki to był ten drugi raz. Pamiętam tylko, że tak się miała zaczynać notka: "dziś dwa razy byłam aserytywna".
Jak sobie przypomnę, zrobię apdejta :)

Komentuj (6)

21.05.2007 (19:35)

No kurna, dosyc tego! Ja chyba zrobię porządek z tymi testosteronami. Przychodzę ja z pracy i wędrowki po mieście o 18.00 do domu, a tu pełen zlew garów dla mamusi przygotowany na powitanie. I, a jakże, patelnia po obiadku dla syneczka, zostawionym do odgrzania, bo syneczek ma po lekcjach gitarę, potem wolontariat, potem angielski, żeby syneczek głodny nie był. I, a jakże, gary z resztkami po wczorajszej kolacji; kolacji testosteronów, oczywiście, albowiem damy kolacji nie jadają.

No i byłam dziś u lekarza na kontrolnej wizycie po pewnym badaniu z lutego, które napełniło mnie niepokojem. Okazało się dziś jednak, że jeszcze nie umrę na razie i jeszcze nie oślepnę i do zobaczenia za rok, pani doktor, za rok kolejne pomiary. Gdyż trzeba jednak moje oczy mieć na oku.

No i udało mi się dziś dokupić kawałek lnu w prawie odpowiednim kolorze. Troszkę, troszeczkę innym, ale niedużo. Będę kończyć jutro szycie, a w środę wyjeżdżam na parę dni. I tam, gdzie wyjeżdżam, bedę się musiała wybrać na te moje ulubione lody z mnóstwem orzechów laskowych.

Komentuj (4)

28.05.2007 (22:27)

Ogłoszenia duszpasterskie:

1. Wróciłam do domu. Było posprzątane; nie wiem, jak mam to rozumieć...
2. Laptok wrócił od lekarza laptoków, odświeżony i zregenerowany.
3. Dahove osrance wyfrunęły z gniazda.
4. Na balkonie zaczynają grasowac mszyce; walczymy.

Jutro przekopuję się przez zaległości na blogach.

Komentuj (0)

29.05.2007 (19:00)

Jestem na diecie.
Wczoraj tylko soki (ze śliwek, pomarańczowo-bananowy i pomidorowy z oliwkami). I woda. I kawa. Wytrzymałam.
Dziś woda, kawa, zielona herbata, udko z indyka i pół gotowanej młodej kapusty.
Zobaczę, co jutro. Nie wiem, obmyślam.

Ma to być niby taka dieta oczyszczająca, ale żeby tak całkiem nie było że coś, to zważyłam się wczoraj rano. Chociaż nie wiem właściwie, z czego ja sie mam oczyszczać. Papierosów nie palę, nie jadam cukru, czipsów, fastfudów, słodyczy, nie piję coli. Nie oglądam telewizji. No więc z czego? Z tej całej cywilizacji i emisji, która nas atakuje ze wszystkich stron, fruwa w powietrzu i wnika?

Dobrze, że chociaż wódkę piję czasami.

Komentuj (3)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów