Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.05.2008 (16:43)

Wczoraj przeżyłam swój najgorszy, jak dotąd, dzień w tym roku, kiedy to sprzysięgła się przeciwko mnie komunikacja miejska oraz Opiekunowie Wszystkich Małych Stworzonek.

Zachciało mi się bowiem udać po pomoc do służby zdrowia.
I pokarało mnie za ten głupi pomysł.

W rezultacie przeżyć minionych czuję się dziś od rana, jakby po mym ciele żałosnym czołg przejechał trzy razy do przodu i z powrotem!
Ale wszystko załatwiłam pomyślnie i udało mi się z życiem wyjść z tej batalii. Dostałam nawet receptę, która została wypisana w dramatycznych okolicznościach pod akompaniament bicia zegara ratuszowego, który obwieszczał koniec godzin urzędowania.

I tylko gdzieś po drodze zgubiłam dwa zdjęcia rtg stawu skokowego lewego.
Uczciwego znalazcę…

Komentuj (0)

02.05.2008 (20:40)

Dziś żadnych obiadów – mąż z Młodą pojechali, więc Młodemu dało się na kebab i z głowy. Chata wolna przez większość dnia, a ja siedzę i grzebię w przeróżnych htmlach i zmieniam bieg spraw kosmicznych, czyli aktualizuję moją bibliografię i sprawiam, aby była dostępna w sieci. Kiedyś to wszystko mi się przyda, kiedyś będę miała ogród i te wszystkie rzeczy, o których marzę. Kiedyś...

A na razie bibliografia może się przydać komuś, a jeśli nikomu, to i tak mam to gdzieś. Tak więc powolutku ją sobie porządkuję, aktualizuję.
Najpierw co prawda, chcąc posprzatać, zrobiłam kosmiczny burdel na mojej stronie i nic nie działało, ale potem z pomocą potomstwa, które naprowadziło mnie na trop, wszystko cudnie posprzątałam.

Aaa, są stawy skokowe – miałam widzenie, że zostawiłam je w piekarniczym i istotnie tam były! I znalazłam całkiem znikniętą umowę z Erą!

To słońce mnie nakręca, nie wiem, co z tym zrobić. Jestem uwięziona w bloku.
Ale jutro idę zgłębiać piękno kwitnącej magnolii.

Komentuj (0)

08.05.2008 (19:33)

Wieczorami piszę po kawałeczku bibliografię z "Ogrodów", poukładanych na równiutkiej kupce, kolejnymi numerami kolejnych roczników. Tak wiem, nie jest to normalne, tym bardziej, że mam z tego przyjemność.

Wszyscy wokół kłamią. Kłamie mój mąż, moja mama i moje dzieci. Reszta świata też kłamie, ale to już mnie tak bardzo nie boli. Próbuję całe życie robić tak, żeby nie kłamać, staram się; jestem dumna, gdy mi się uda. Powtarzam wciąż, że wolę raczej mordy nie otwierać, niż skłamać. Jest to dla mnie bardzo ważna rzecz.
Ale to wszystko psu na budę i krew w piach!
"Everybody lies", jak mawia Gregory House.

A dziś udzielałam przez telefon porad na tematy religijne. Kto by to pomyślał! Wsparłam się jednakowoż guglem.

Poza tym potrzebuję na gwałt sandałków hiszpańskiej firmy yelos, ale żeby najpierw przymierzyć, zanim kupię. I co?

Komentuj (1)

12.05.2008 (22:30)

Dziś na angielskim byłam gwiazdą przy pytaniu drugim, które brzmiało: "czy znasz kogoś, kto nie ma telewizora?".
No więc im wszystkim powiedziałam, że znają, bo to ja jestem.

No i wszyscy byli zbulwersowani troszkę i ach, dlaczego, ależ przecież, telewizor to nic złego/nic strasznego, potrzebny jest przecież bardzo/trochę czy cokolwiek.

No to mam to już za sobą.

Komentuj (10)

15.05.2008 (16:40)

Młody pojechał na wycieczkę szkolną do Międzyzdrojów, Świnoujścia i tej całej reszty, gdzie nigdy nie byłam.
-Mamo, jesteśmy w salonie z takimi fajnymi grami. Bo mamy teraz czas wolny (w tle rozmowy telefonicznej jazgot, łomot i piekielne skowyty).
No doprawdy, nie jechałabym taki kawał drogi pograć na automatach. Ale nie jestem z Marsa, więc nigdy tego nie zrozumiem.

A jutro przyjedzie druga część mojego bachorstwa. Obiecałam jej, że na obiad będziemy mieć piwo i lody, bo gimnazjalista wyjechał i można porzucić na trzy dni proces wychowawczy.

Komentuj (3)

21.05.2008 (21:16)

Byłam dziś w kinie. Nikt nie chciał ze mną iść, to sama poszłam.
Film - cudności. Piosenki - miodzio.

I jeszcze coś jakby dementi.
Pisałam kiedyś w kwietniu, że mnie Czesław zauroczył. Niby tak, niby Maszynka wymiata, ale przeczytałam w jakimś zaległym Dużym Formacie reportaż o Czesławie i jestem rozczarowana. Szczerze mówiąc, zmartwiłam się, że to taki debil.
Trudno, muszę o nim zapomnieć. Ale czasem poświerkam sobie troszeczkę.


A jakby mi ktoś chciał zrobić prezent, to pięknie poproszę o Osieckiej Dziennik dla Adama.

Komentuj (2)

22.05.2008 (22:58)

W średnim mieście są dwa kina – małe kino i duże kino.

Wczoraj byłam w małym. Fotele nowe i czyste, dość wygodne, choć nie luksusowe. Film z klimatem, kino z klimatem. Żadnych reklam, żadnego żarcia podczas seansu, żadnych dresów i silikonów na widowni.
Bilet 10 zeta.

A dziś w dużym: fotele stare, zniszczone, pozapadane. I śmierdzące. Żarcie od pierwszych sekund, smród czipsów i popcornu, a co gorsza smród pitego online piwa. W pierwszych minutach pan za mną odebrał telefon i rozmawiał przez chwilę. W pierwszym kwadransie odbyła się głośna awantura pomiędzy dwiema czy trzema osobami z tyłu, kilka rzędów powyżej, z wyrazami na "ku" i "pie".
Przez pół filmu ktoś za mną chrapał głośno i nie obudził się, kiedy zapaliły się światła. Ludzie wychodzili a on spał. Najważniejsze, że był bogato pokryty tatuażami, to przynajmniej nie było mu zimno.
Bilet 16 zeta.

Jest różnica. A jeśli widzisz różnicę, to po co chodzić do dużego kina?

Komentuj (10)

25.05.2008 (14:35)

Mam dziś rocznicę pierwszej randki z moim mężem. Trzydziestą.
A on, zamiast rzucić się do mnie z bukietem róż krwistoczerwonych, siedzi i czeka na obiad.

To było o godzinie dwunastej, ta randka. Było Boże Ciało, piękny słoneczny dzień. Miałam iść oddać zeszyt koleżance, która mieszkała kawałek za miastem, Zenonce. Nasza klasa wie.
Wyciągnęłam go ze sobą; był trochę nie za chętny, bo oglądał właśnie w telewizji kreskówki o kaczorze Donaldzie, a wtedy, proszę Państwa kreskówki bywały rzadko. I to jeszcze zagraniczne!
No więc poszliśmy razem. I tak się zaczęło.

Mieliśmy wtedy po 16 lat.

Komentuj (3)

28.05.2008 (18:48)

Dawno zdjęcia nie było. To jest sprzed tygodnia:



Komentuj (0)

29.05.2008 (16:56)

Dziś chirurg od mojej kostki dał mi do zrozumienia, że nie leży już ona w jego kompetencjach i zachęcił mnie do odwiedzenia chirurga naczyniowego. No to odwiedzę.

W pracy nasila się klimat oddziału psychiatrycznego, jak to zwykle w czerwcu.

Ale i przybliża się coraz bardziej data wylotu. 22 czerwca o siódmej rano wylatuję z Berlina do Rzymu. Na niedługo, nawet na całkiem krótko, ale i tak jestem tym zachwycona. Mam zamiar siedzieć przy oknie, za co z pewnością będą mi wdzięczne moje koleżanki bojące_się_lotu i fotografować chmury i inne kiczowate widoki. A co tam będę mogła zobaczyć na miejscu, to aż się boję myśleć!
Będziemy mieszkać w hotelu w Nettuno, a w programie m.in.: Castel Gandolfo, Muzea Watykańskie, Bazylika Św. Piotra i Rzym starożytny. A poza Rzymem - Monte Cassino, Pompeje, Sorrento i Capri. Myślę, że do Neapolu nas nie zawiozą, ze względu na te śmieci.
Taki będzie początek moich wakacji.

Komentuj (0)

30.05.2008 (21:55)

Mój mąż robi przelew ze swojego konta na moje konto, siedząc przy komputerze w pokoju z oknem na zachód. Woła, że przelew zrobiony i że tej kasy już nie ma na jego koncie, to żebym sobie sprawdziła.
Za jakieś pół godziny sprawdzam swoje konto, korzystając z laptopa w pokoju z oknem na wschód. Pieniędzy nie ma.

Z jednej strony wkurza mnie to okropnie, bo myślę sobie: jasna cholera, to gdzie te pieniądze teraz są???

Ale jako kobieta światła rozumiem przecież, że przelew internetowy nie przemieszcza się najkrótszą drogą z jednego pokoju do drugiego, przez przedpokój i dwie pary rozsuwanych drzwi. On opuszcza duży pokój oknem na zachód, okrąża całą kulę ziemską po stosownym równoleżniku i wpada od wschodu moim oknem do laptopa.
A to musi potrwać!

Komentuj (1)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów