Na blaszanym parapecie małego okienka mojej klatki schodowej, między 3 a 4 piętrem gołębie robią gniazdo. Usiłują.

Cały dzień ona (chyba) siedzi na tym parapecie. On (chyba) przynosi jej gałązki i patyczki. Podaje jej, ona chwyta je delikatnie i próbuje umościć na tym parapecie. Wszystko oczywiście spada na dół. Ona siedzi tam cały dzień. On wciąż przylatuje. Zawsze, kiedy tylko tam zaglądam, mają jedną gałązkę, którą ona trzyma w dziobie albo przyciska sobą do ściany.

Nie wiem, czy nie powinnam ich radykalnie zniechęcić do tych bezsensownych działań, podejmowanych codziennie od nowa. Ładne są. To nie te dachowe osrańce, tylko takie duże gołębie (grzywacz czy coś)
Szkoda mi ich.

-No co ty się dziwisz - powiedział dziś Młody. - Przecież one mają inteligencję czajnika.




Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć