Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.08.2008 (14:09)

Młody jest dziś Królem Lasu - zdał FCE!

Jutro w porze obiadowej wyruszamy w drogę do domu, a dziś jedziemy jeszcze pożegnać się z Sarą. Koniec notek z Miasteczka, następne za rok.
Wiozę ze sobą pamiątki z wakacji - najlepszą kaszankę Zjednoczonej Europy w ilości 2 kg i kilkanaście korków od wina; ale nie sama je wypiłam...

A na blogasku trochę zmian, głównie porządki w linkach.

Komentuj (2)

03.08.2008 (13:56)

Wróciliśmy szczęśliwie do domu, choć po 9 godzinach w samochodzie i nie obyło się bez przygód.
-Wypadeczek, proszę państwa, przejazd zamknięty na kilka godzin i objazd jest. Jak pan pojedzie tam do tych drzew, a potem w prawo, to przebije się pan na Bytów - powiedział pan strażak, stojący na środku szosy i skierował nas na łąkę. Było już całkiem ciemno i trochę trwało, zanim przebiliśmy się w ogóle do jakiejś cywilizacji (i nie mam tu na myśli hotspotów, tylko słupki przy drodze i znaki drogowe oraz linię środkową jezdni pomalowaną na biało).

A po powrocie z Miasteczka jak zwykle - 10 stopni mniej, marzną mi nogi i
zastanawiam się, jaką tu mają porę roku.

Komentuj (1)

12.08.2008 (15:01)

Mam już dosyć tego wszystkiego, tego wychowywania dzieci, martwienia się o pieniądze, przejmowania się różnymi ważnymi i nieważnymi sprawami.
Chciałabym odpocząć od dotychczasowego życia, pożyć inaczej; pochodzić z psami w gumiakach po zabłoconych polach.
Po moich polach.
Może nawet z dubeltówką, bo cholernie nie lubię, kiedy ktoś obcy łazi mi po moim terenie prywatnym.

Dziś niedobry dzień - ci z góry rozdają choroby. A mogliby rozdać trochę kasy na przykład, to nie.
To muszę trochę popłakać.

I szykuję się do wyjazdu, ale to znów polega na tym, że się martwię: czy zdążę z tym lub owym, czy wystarczy pieniędzy, czy nie zapomnę przed wyjazdem o czymś ważnym (a potem już będzie za późno), czy będzie tłok na drogach, czy stary nie będzie za szybko jechał i czy pies nie nałapie kleszczy.

I tyle...

Komentuj (2)

13.08.2008 (15:11)

Jutro wyjeżdżam na trochę. Na pożegnanie zmiana głównego obrazka.
Takie wakacyjne klimaty...

Kochana, poznajesz ten widok?



I jeszcze ostatni rzut oka na moje zioła. Lubię to zdjęcie:



Komentuj (1)

24.08.2008 (19:35)

Tam byliśmy, tam mieszkaliśmy, było miło, było cudnie...
Jeszcze raz wejdę na podwórko i zakręcę się dookoła:















Komentuj (2)

26.08.2008 (14:50)

Czas wrócić na ziemię. A na ziemi co? Gówno i szara proza.
Niezbyt wesoło mi się zapowiada najbliższy okres, no ale cóż. Będę dzielna, bo mam cel w życiu.

Uświadomiono mi też dziś, że pewne sprawy z przeszłości, o których nie chciałabym już pamiętać, warto jednak trochę odgrzebać. Choćby po to, aby przekonać się, czy to nie mogłoby kiedyś być ważne dla moich dzieci. No to spróbuję.

A tymczasem jeszcze się obijam, bo dzieci wracają dopiero w piątek. Miałam szyć, ale mi się nie chce.
Leżę, nic nie robię mądrego.
No, książki znów zaczęłam czytać tego lata, bo miałam jakiś haniebny zastój, w sensie, że czytałam nie jedną książkę za drugą, tylko: jedną i przerwa, drugą i przerwa. Długa przerwa.
A teraz jakby znów wskoczyło. Będę żyć.

Komentuj (1)

29.08.2008 (19:55)

Żegnamy poprzedni obrazek tytułowy:



Witamy pasikonika na lipcowym orzechu - zdjęcie robione z balkonu u mojej mamy. Drzewo z roku na rok coraz bardziej się panoszy i można już ręką sięgnąć do jego liści.
Chciało mi się znów czegoś zielonego.



Komentuj (4)

31.08.2008 (09:59)

Parę dni temu Jarek W. opowiadał mi, że zdarzają się rzeczy niemożliwe. Jemu właśnie zdarzyła się taka rzecz - niemożliwie niemożliwa.
Nie przyszło mi długo czekać, kiedy okazało się, że i mnie się to chyba przydarzy. Coś, na co czekałam ponad rok, przybiera konkretne kształty i zaczyna się urzeczywistniać. Jeszcze boję się cieszyć, ale gdzieś pod skórą cała aż bąbelkuję z radości.

Czekam, czekam...
A potem szukam, szukam...

Znajoma wróżka miała racje. Oby we wszystkim!

Komentuj (6)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów