Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
2007
2006
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


03.08.2009 (11:44)

Raczej nici z Sieci.

Komentuj (5)

08.08.2009 (17:27)

Podczas wakacyjnych wyjazdów spotykam znajomych_i_krewnych (nie tylko Królika), którzy mają znów więcej niż rok temu siwych włosów. Ja stanowię tu swoisty fenomen, bo nie mam w ogóle siwych włosów i przypuszczam, że mogę tu być kontynuacją linii mojej babci ze strony ojca, która nie osiwiała nigdy. Zmarła w wieku lat 79, a włosy do końca miała czarne i na pewno żadne farby nie miały tu nic do powiedzenia.
Co innego moja druga babcia; ona wcześnie posiwiała i w mojej pamięci od zawsze była siwa. Miała jednak piękne, jednolicie bieluteńkie włosy, które zawsze sprawiały wrażenie, jakby specjalnie zostały ufarbowane na taki kolor.
Zastanawiam się, które geny mają moje dzieci.

A tymczasem zauważyłam, że po tym słońcu Hiszpanii i Miasteczka powoli przeistaczam się w blondynkę i z każdym myciem włosów staje się to coraz bardziej widoczne:



A komary w Miasteczku są w tym roku bezlitosne. Gryzą nawet w dzień i nawet w słoninę, która jak wiadomo jest przecież słabo ukrwiona...


Szlag! Komary i słońce w monitor, to nie są warunki do pisania notki!

Komentuj (2)

23.08.2009 (21:08)

Wróciłam po pięciu tygodniach. Odkąd jestem dorosła i mam swoja rodzinę, chyba nigdy przenigdy nie byłam tak długo poza domem.
Przywiozłam z Miasteczka trochę darów późnego lata, więc kiszę ogórki, mrożę śliwki i takie tam różne.
Zobaczyłam przyjaciół i miejsca, których już dawno nie widziałam. Poodwiedzałam krewnych żywych i umarłych. Poimprezowałam też, a jakże.

Kilka zdjęć sentymentalnych.

Tu był kiedyś dom moich dziadków, ale już dawno rośnie na tym miejscu dziewanna i całe to ekspansywne zielsko.


Tu były tory dokądś, ale trawa już je pożarła i są teraz donikąd.


Tu siedziałyśmy kiedyś w ciemnościach, dawno i nieprawda, chowając się przed zomowcami – młode i przestraszone.



Zapowiada się coroczny młyn wrześniowy, ekscytujący i pełen wrażeń jak zawsze, a tym razem wzbogacony jeszcze o daleki wyjazd na wesele. Poza tym Młody idzie do nowej szkoły, a samochód zażądał nowej skrzyni biegów.
Szczerze mówiąc, nie stać mnie na ten wrzesień, który nadchodzi.


Ale są też dobre, bardzo dobre wiadomości i jeśli staną się one ciałem, to chyba ten blog połączy się wreszcie w jedno z takim innym tajnym blogiem, pisanym po kryjomu, żeby nie zapeszyć...

Komentuj (0)

24.08.2009 (19:41)

Żeby nie było, że tylko refleksyjnie i melancholijnie. Wspomnień z wakacji ciąg dalszy.















Komentuj (5)

26.08.2009 (17:54)

Mały chłopczyk siedział w ogródku na swojej huśtawce, a że obok była druga, wolna, to zapytałam ostrożnie:
-Czy na tej huśtawce siedział kiedyś ktoś dorosły?
-Tak – odpowiedział chłopczyk – siedział.
-I nie urwała się? – zapytałam
-Nie – odpowiedział.
-A czy to był ktoś większy ode mnie? – drążyłam.
-Tak – powiedział. Dziadziuś to był, on ma 62 lata, to o jeden więcej od ciebie.

I to był argument nie do odparcia. Zaryzykowałam, usiadłam, rozbujałam się... I było wspaniale! I myślałam sobie, że takie huśtanie musi chyba być odchudzające, bo to przecież tyle ruchu.
No, w każdym razie czułam się, jakbym chudła.

Komentuj (1)
Blogi
Barbarella
Pierwsza
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
Pińczów