Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


07.09.2006 (21:59)

To się kurna już zaczęło. Wrzesień. Wrzesień oznacza, że na nic nie mam czasu. I tak jest zawsze, rok w rok.

Poza tym zmieniamy dostawcę netu. Miluś nie ma jeszcze netu, ale kupiłam na allegro takie jedno coś, co nie wiem, jak sie nazywa i dzięki temu będzie net bezprzewodowy. Czekam na przesyłkę.
Acha, na Milusia mówię często Wacek, więc nie wiem. Ale rodzina jest oburzona, bo Wacek to wróbel. (notka z 28.09.2005)
I w pracy dziś wiadomość, ze JA-PIER-DZIE-LE! Aż wieczorem zadzwoniłam do dyrektorki i oznajmiłam, że się będę wieszać, ale mi powiedziała, żebym se na razie dała spokój, że to zawsze zdążę, choćby jutro, jak będą konkrety.

Deszcz pada, włosy mi się kręcą, nienawidzę tego.

I nie mam się w co ubrać.



Komentuj (3)

08.09.2006 (20:21)

Czy u Was też są dziś takie chmury?



Wypieprzyłam te kody do komentarzy. Wiem, że jest to lekkomyślne, ale za to jakie przyjemne - mieć taką Siłę Sprawczą!

Komentuj (3)

11.09.2006 (19:53)

Mam obecnie w życiu totalny burdel internetowy. W jednym kompie net od firmy x, w drugim od firmy y, a w Milusiu na razie nie ma go wcale. Poczta i wszystkie moje skarby przeniesione już do Milusia; w kompie, z którego dotychczas korzystałam nie zostało po mnie śladu, ale nadal z niego korzystam (na przykład teraz) bo w nim jest net.
A jeszcze do tego dochodzą 2 komputery w pracy, które miałam do tej pory i 4 nowe, które dostałam z początkiem września.

Cierpię na rozczłonkowanie tożsamości. Nie wiem, która część mnie jest w którym kompie. A jak mam gdzieś jakiegoś linka, albo ktoś mi jakąś wiadomość zostawił na gg, to już mi się myli, w którym kompie to było.

Ratunku!!!

Komentuj (4)

13.09.2006 (17:47)

Dziś urodziny mojej córki. Czy to możliwe, żebym miała takie stare dziecko? Ja, co jeszcze tak niedawno chodziłam do liceum, a już zupełnie niedawno byłam na studiach, a potem zaczynałam dorosłe życie w odległym mieście na północy?
To chyba jakieś oszustwo musi być... A może to nie moje dziecko? Zapytam męża.

W pracy dziś zła wiadomość. Potwierdziło się to, czego się obawiałam. No cóż, zobaczymy. Nie panikować, nie przejmować się sprawami, na które nie mam wpływu!

Miluś ma od wczoraj net bezprzewodowy, szybciutko pracuje, nie wiem tylko, czy wygodnie się na takim Milusiu tłucze w klawiaturę w przypadku sesji wieczornej na GG. Muszę wypróbować.
Podczas pracy z dziurki z boku wylatuje Milusiowi taki ciepły wiaterek i dmucha mi w rękę; to mi się nie podoba. Nie lubię mieć gorących rąk.

Wczoraj miałam taką refleksję, że gdyby jego ekran za naciśnięciem któregoś klawisza przemieniał się w lustro, to mogłabbym robić sobie od razu makijaż (lub zmywać).
A może jest taka strona internetowa? Wpisuję adres i wyświetla się lustro. Droga redakcjo, poproszę o linka.

Komentuj (3)

16.09.2006 (14:29)

Przeczytałam właśnie "Książkę poniekąd kucharską" Joanny Chmielewskiej i nie mogę wyjść z podziwu. Utwierdziłam się w przekonaniu, że korzystając z posiadania znanego nazwiska, moża napisać kilkusetstronicową książkę o czymś, o czym się nie ma bladego pojęcia.
Napisać, wydać i sprzedać!

Czyta się to beznadziejnie, a i tego żarcia zeżreć by się nie dało!

Kocham jeść, kocham gotować, kocham czytać. Czuję się urażona...

Komentuj (4)

21.09.2006 (22:20)

Do dupy.
Miało być tak: przychodzę z pracy, rzucam torebkę, przebieram się, biorę psa i lecę do lasu.
Wiedziałam, że wrócę poźniej, niż zwykle, ale to mnie nie zniechęcało. Nie wiedziałam jednak, że aż tak późno i że będę taka zmęczona, rozmamłana i do niczego niezdatna.

W rezulacie przewegetowałam resztę tego popołudnia i teraz dopiero trochę pozbierałam się do kupy.

Ale za to jutro...

Komentuj (1)

22.09.2006 (19:32)

A dziś:


Komentuj (0)

22.09.2006 (19:48)

Zawsze, jak włączam coś do sieci (coś, co ma kabelek taki wkładany do urządzenia, a nie przyrośnięty na stałe), to mam nieodpartą chęć włożyć najpierw tę końcówkę, co to do gniazdka, a potem tę drugą, do urządzenia. Mimo traumatycznych wspomnień.

Kiedyś, dawno temu, na lekcji fizyki w klasie siódmej, podczas przeprowadzania jakichś doświadczeń pani podała mi taki kabelek i kazała podłączyć cośtam. Włożyłam więc od razu właściwą końcówkę do gniazdka w ścianie, a wtedy pani powiedziała do mnie głośno, przy całej klasie: "a teraz ten drugi koniec wetknij sobie do dupy!".
Od tej pory wiem, że tak nie należy robić.

Cóż z tego, skoro ZAWSZE mam ochotę zrobić tak własnie! To tkwi gdzieś we mnie, niestety...

Pracuję jednak nad sobą!

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
Pierwsza
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
Pińczów