Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


04.09.2007 (20:57)

Nie chce mi się ostatnio nic pisać.
Zauważam, że ostatnio tak się porobiło, że podczas pisania notek włączam maksymalną samokontrolę. No tak to już jest - zaglądają tu znajomi-i-krewni-królika, muszę uważać. Nie chcę nikogo urazić, nie chcę nikogo zniesmaczyć, a zagląda tu coraz więcej osób - starzy i nowi znajomi, kontakty prywatne i służbowe, osoby spokrewnione i niespokrewnione, młodzi i starzy. Jedno ich łączy - jeśli dałam im ten adres, to dlatego, że chciałam to zrobić.
Od początku ten blog powstał jako coś lekkiego do poczytania dla ludzi, których lubię i zawsze był jednak do pewnego stopnia kreacją.

Dlatego też nie mogę tu sobie porzucać kurwami i wyjść, chociaż czasem miałabym ochotę.

I dlatego czasem milczę sobie dłużej, jeśli akurat nie mam do napisania nic lekkiego, nic zwiewnego, nic miłego...

Komentuj (8)

09.09.2007 (16:46)

Dziś monotematycznie, jako antidotum na zimno, mokro i coraz ciemniej - sierpniowe zdjęcia Młodego z pobytu na kursie jeździeckim. Trafił tam całkiem nieoczekiwanie, ale świetnie się odnalazł.
Proszę o uśmiech :)















Komentuj (4)

10.09.2007 (21:54)

Lubię spać z radiem. Nauczyłam się tego, kiedy mieszkałam w akademiku, co było jakieś dwieście lat temu. Teraz, tak jak i wtedy, sypiam z Trójką. Miałam po drodze chyba dwuletni romans z Biską, ale już mi przeszło, odkąd wielu dziennikarzy z Biski znalazło się nagle w Trójce.
No i wróciłam, zdrajczyni. Okazuje się, że jednak ten repertuar, ten styl pracy prezenterów chyba najbardziej mi odpowiada. Wiem, jakiego gówna na pewno tu nie usłyszę i to mi daje poczucie bezpieczeństwa.
Nie cierpię tylko tej muzyki, którą dają w noce z soboty na niedzielę, no wiem, na pewno się nie znam. Jeśli zapomnę się przełączyć na inną stację w sobotnią noc i zasnę, zanim zaczną to klubowe granie, to budzę się potem nagle z uczuciem, że mi się wszystkie bebechy w środku poodrywały i latają luźno w powłokach ciała.
-No, kurwa - myślę sobie wtedy. –Znowu!


I muszę to na koniec napisać: przeczytałam właśnie w necie, że jutro u nas nie będzie deszcz padał!

Komentuj (2)

11.09.2007 (22:47)

Młody stawał dęba na rowerze i rower wyjechał mu spod tyłka. Wyrąbał się więc na glebę i stłukł sobie solidnie miejsce gdzie dupa staje się plecami i vice versa. Ponieważ jego liczne wypadki są już przedmiotem głupich dowcipów pod wszystkimi szerokościami geograficznymi, więc my też wielkiej paniki z byle czego nie wzniecamy. Jednak tu ból był bardzo dokuczliwy i nie mijał, a w miejscu urazu wytworzyła się zgrubiała poducha. Lekko się spanikowałam, że tam w środku może coś sobie zepsuł. Poszliśmy więc dziś wcześnie rano do pediatry, która wysłała nas zaraz do chirurga dziecięcego.

I tu zrobiłam błąd karygodny. Postanowiłam pojechać taksówką, żeby było szybciej. Chciałam być w poradni chirurgicznej jeszcze przed ósmą i zająć miejsce w kolejce, żeby jak najmniej spóźnić się do pracy. Pożałowałam swojej decyzji natychmiast, jak zatrzasnęłam drzwi taksówki.
Po pierwsze – śmierdziało. Śmierdziało papierochami obrzydliwie i chciałabym naprawdę ukończyć jakiś kurs, po którym umiałabym powiedzieć kierowcy: „proszę się zatrzymać, nie mogę z panem dalej jechać, musze wysiąść, bo tu śmierdzi”
Zależało mi jednak na czasie, więc postanowiłam być twardą. Ale jakże się myliłam. Facet wpierniczył się w ulicę w przebudowie i od razu utknęliśmy w korku, a potem, konsekwentnie, w kilku kolejnych. Więcej staliśmy, niż jechaliśmy, czas mijał, było już oczywiście po ósmej, a ja mogłam uważnie poprzyglądać się taksówkarzowi.
Miał siwe półdługie włosy, przylizane do głowy i tak tłuste, że widać na nich było odciski zębów grzebienia, którym się czesał. Oczy mi zaczęły łzawić od tego widoku. Twarz miał pociągłą, żółtego koloru i byłam szczęśliwa, że widzę z tylnego siedzenia tylko jej mały fragment. Paznokcie kciuków i małych palców obu rąk były długie, żółte, wypiłowane w szpic – zapewne do dłubania w zębach. Z ucha, które widziałam, wystawała kępa białych włosów.
To wszystko razem, to żółwie tempo, ten smród, te pazury, spowodowało, że zrozumiałam, co czuł facet, grany przez Michaela Douglasa w „Upadku”.

A u chirurga: rtg i … tadam! Stłuczenie kości miednicy! Żadnych złamań i miesiąc zwolnienia z wuefu.

Komentuj (8)

20.09.2007 (21:02)

Tydzień temu moja córka skończyła 21 lat, można więc powiedzieć, że już dźwiga trzeci krzyżyk! Czy to możliwe, że tak się zestarzałyśmy?

A jeszcze niedawno wyglądałyśmy tak:



Komentuj (5)
Blogi
Barbarella
Pierwsza
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
Pińczów